7 lat oczekiwania 
Historia 
„Dziewczyny super, że piszecie o projekcie żyćko. Ja, podobnie jak koleżanka w Waszym poście, czekam od 7 lat na bejbika. Nie odważyłam się zwolnić z pracy, bo szkoda było mi macierzyńskiego. Postanowiłam, że z tym skończę. Zakładam własny pensjonat w austriackich Alpach i zapraszam Was serdecznie. Dwa pokoje przeznaczone dla dzieci nie powinny się już więcej marnować. Wszyscy z Akademii Płodności są mile widziani w @haus_waltl
”
Czasami trzeba zapukać do wielu drzwi…
Dalszy ciąg historii 
„Kochane dziewczyny! Dziękuje, że prowadzicie Akademie Płodności. Wasze historie podtrzymywały mnie na duszy chociaż muszę powiedzieć, że od stycznia nie radziłam sobie z problemem niepłodności w ogóle. Ja miałam trochę inny problem, niż wiele z Was. Od najmłodszych lat trenowałam taniec towarzyski. Z biegiem lat doszła do tego (bardzo stresująca) praca. Nie chciałam jednak porzucić tańca, bo to było coś co kochałam. Doszło do tego że moje ciało nie nadążylo za tempem życia i „coś” się w moim organizmie popsuło. Wszyscy mówili mi, że mam bardzo dobre wyniki i te standardowe zdania ze muszę odczekać, zredukować stres, przestać trenować, zmienić prace. Doszło do tego, że porzuciłam wszystko co kochałam i czekałam. Rok, dwa, trzy, cztery, pięć, sześć … w końcu trafiłam na lekarza który powiedział, że czekanie nic nie zmieni. W moim wypadku nie zmienia nic diety, styl życia, chillowanie na kanapie.. bo moj problem leży w głowie. I to nie w tym ze „muszę wyluzować”. Tylko była to „mechaniczna rzecz” (krotko mówiąc), którą można bylo skorygować lekami. W moim wypadku czekałam po prostu za długo na dobrego lekarza, który wreszcie postawił odpowiednia diagnozę. Tak czy inaczej UDAŁO SIĘ i nam! To dopiero 10 tydzień, ale cieszymy się bardzo. Mojemu mężowi spadły kapcie z nóg jak zobaczył, że 1+1=4
Pozdrawiam dziewczyny. Nie przestawajcie publikować, nagrywać podcastów i zwyczajnie informować ludzi. To co robicie jest bardzo ważne.”
Dziękujemy za Waszą historię 
Maluchy są już na świecie 

____