Dzień dobry mały CUDZIE! 
„Wpadłam tylko powiedzieć, że dieta działa cuda! Nawet, jeśli nie trzymaliśmy się jej aż tak bardzo do końca, to wiem, że u nas to zasługa diety i wolnej głowy. Nasza historia podobna jest do wielu innych tutaj. W tamtym roku u mnie nieregularne miesiączki i brak owulacji, dostałam leki na stymulację – clo.
To były 4 nieudane cykle z clo. W międzyczasie w sierpniu u męża morfologia 0%. Świat się zawalił. Trafiłam na WAS i od razu zakupiłam ebooka 28 dni do płodności i zaczęłam wprowadzać zmiany, zamieniłam białe pieczywo, mąki, makarony, kupiłam wszystkie możliwe kasze, orzechy, siemię i inne. Później kupiłam ebooka dla mężą, a pierwszą dietę kupiłam na jesieni na obniżone parametry nasienia, później wjechała zimowa. Czarnuszka do wszystkiego!
Z początku trochę nie do końca się jej trzymaliśmy, ale i tak był duży postęp!
Nowe smaki, wygoda, zakupy raz w tygodniu. Od nowego roku postanowiliśmy że wjeżdżamy z dietą na 101% bez wymówek. W styczniu zrobiliśmy znów wszystkie badania krwi, ja wykluczyłam u siebie IO, hashimoto, ale jednak TSH wyszło wysokie – niedoczynność – szybka wizyta u endokrynologa i wyniki po 6tyg już był w normie.
W lutym u mężą morfologia 1%, sdf 30%. Dokładnie 16.04 androlog powiedział, że daje nam ostatnie 3 miesiące na dietę + suplementy by wyniki się poprawiły, jeśli nie to tylko in vitro. Wiec kontynuowaliśmy dietę wiosenna i zamówiliśmy suplementy, ale zanim przyszły, już nie były potrzebne….
Pozytywny test 11.05, beta 3198! Na drugiej już wizycie (9+1) usłyszałam serduszko mojego bejbika i zobaczyłam pierwsze ruchy, nadal w to nie dowierzam, że to się dzieje naprawdę.
To wszystko zasługa czarnuszki i orzechów!”
Serca się nam się radują, ściskamy Was mocno i dziękujemy za nadesłaną historię 
___