Dzień dobry Jagodo! 

„Po stracie ciąży w tamtym roku w maju sama próbowałam poradzić sobie z tym co się działo w mojej głowie cały czas powtarzając – „jesteś silną kobietą – dasz sobie radę sama”. Wydawało mi się, że radziłam sobie całkiem dobrze jednak to były tylko pozory. Teraz wiem, że nie przeżyłam w pełni żałoby po stracie. Codziennie myślałam o swoim dziecku pytając jednocześnie samą siebie, dlaczego to spotkało właśnie mnie.
Wszystko to co opisałam powyżej trwało do lutego tego roku (2020) kiedy dowiedziałam się, że w moim jajniku znajduje się torbiel wielkości 8 cm. Uniemożliwiał mi on codziennie życie i z każdym dniem czułam się coraz gorzej. Nie tylko fizycznie ale i psychicznie. Niestety nie możliwe były działania tylko farmakologiczne i konieczna była operacja. Początkowo planowana była laparoskopia jednak torbiel każdego dnia rósł i na dzień przed operacją miał już 11 cm. Wszystko skończyło się 3 godzinną laparotomią i dzięki Bogu, że właśnie taką decyzję podjęła moja lekarka, bo okazało się, że torbiel zaczął rozlewać się dosłownie wszędzie. Usłyszałam również, że możliwe, że konieczne będzie usunięcie jajnika. Jak się okazało, była to torbiel endometrialna. Tak – nie dość, że mam PCOS, problemem jest utrzymanie ciąży to jeszcze mam endometriozę. Dlaczego ja?
Na szczęście operacja przebiegła bardzo dobrze, a moje jajniki wyglądały jak przed pojawieniem się torbieli.
Ze względu na dość dobrą sytuację po operacji czyli wyczyszczenie jajników z wszystkich dziadostw, przeprowadzoną drożność lekarka zasugerowała starania o dziecko od razu.
Na nic się nie nastawialiśmy – co ma być to będzie. Mąż powtarzał, że trudno – jeśli nie będziemy mieć dzieci – kupimy drugiego buldożka
, bo najważniejsze jest moje zdrowie.
Sama nie wiem jak traktować to co się dzieje od czerwca tego roku (2020). Ciągle w to nie wierzę. Jestem aktualnie w 21tc. Ta ciążą jest dla Nas bardzo trudna i stresująca. Staramy się myśleć pozytywnie (ciąża jest w zasadzie książkowa) i cieszyć się tym co się dzieje jednak strata z tamtego roku na to w pełni nie pozwala. Dziś po badaniach połówkowych już głośno mówię sama do siebie – „tak jesteś w ciąży”.
Nie wiemy co wpłynęło na to, że jestem w ciąży. Może laparotomia, może aspekt psychiczny, może dieta ale jestem pewna w 100% , że gdyby nie Pani nie byłam bym dzisiaj tu gdzie jestem. To dzięki Pani szybko zostałam odpowiednia zdiagnozowana. Dieta, projekt życie, ciągła motywacja. Dziękuję – tak po prostu dziękuję za wszystko. Pani i Pani Ani czyli całemu zespołowi Akademii Płodności. Trzymajcie Panie za Nas kciuki dodatkowo biorąc pod uwagę aktualną sytuację na świecie.
Myślę, że po prostu cuda się zdarzają i jest nim Jagoda.
Jesteśmy nadal całym sercem z wszystkimi osobami, które nadal walczą!!
Mocno trzymamy kciuki za wszystkich!
Pozdrawiamy,
Agnieszka, Marcin i Jagoda
„
Cuda dzieją się. 
Dziękujemy za Waszą historię.
____