×
W górę
×
Akademia Płodności / Blog / Podcasty / #067 – Legalne fast foody, czyli Snackobook już dostępny!
czym jest Akademia Płodności
31.05.2022
#067 – Legalne fast foody, czyli Snackobook już dostępny!

Tortilla, hamburgery, pizza, quesadilla, lasagne – czy wyobrażasz sobie dietę bez takich pyszności? My też nie, dlatego opracowałyśmy e-book z przepisami na legalne fast foody. Od teraz możesz zajadać się tego typu daniami bez martwienia się o to, że zaszkodzi to twojej płodności. Czy może być coś piękniejszego? Posłuchaj, co znajdziesz w naszym Snackobooku.

Plan odcinka

  1. Snackobook już jest!
  2. Jak kwasy tłuszczowe trans wpływają na płodność?
  3. Produkty pełnoziarniste – dlaczego ich potrzebujesz?
  4. Dlaczego czerwone mięso powinno iść w odstawkę?
  5. Legalne fast foody: jak powstawał Snackobook i co w nim znajdziesz?

Transkrypcja podcastu Akademii Płodności

Ania: No to brawo, stara! Przed kawką, po kawce – pyk, pyk, pyk!

Zosia: Tak, tak, na pewno. Poniosło Aniusię troszeczkę.

Cześć, tu Ania i Zosia. Wspólnie tworzymy Akademię Płodności, w której towarzyszymy parom starającym się o dziecko.

Snackobook już jest!

A.: Dzień dobry wszystkim! Dzień dobry, Zofio!

Z.: Dzień dobry, Anno! Dzisiaj zarówno Was, jak i Anię mam mocno wirtualnie, bo to pierwszy podcast w historii Akademii, kiedy nie siedzimy naprzeciwko siebie przy biurku, tylko widzę Annę na ekranie mojego monitora.

A.: Zobaczymy, jak wyjdzie.

Z.: Anna nadaje: „Halo, halo, Jarku! Witamy Siedlce!”.

A.: Mam nadzieję, że nie będzie takich opóźnień!

Z.: Dobrze, zatem przechodząc do rzeczy w tych naszych profesjonalnych studiach. Dzisiaj przygotowałyśmy fajny temat! Będziemy rozmawiać o bardzo miłych rzeczach do jedzenia.

A.: O takich, które w porze obiadowej od razu bym i ja, i pewnie wy… Jak wam powiemy, to się na to rzucicie, o! Albo i nie!

Z.: Miałam na myśli to, że powiemy o superlegalnych rzeczach, bo w naszym sklepie śmiga już Snackobook. Myślę, że część z was już może o tym wiedzieć, bo trąbiłyśmy o tym naprawdę długo, bo też prace nad nim tyle trwały. To jest odbicie lustrzane Słodyczobooka. Prawdopodobnie część ze słuchających go ma, bo to był bestseller i zrobił niezłą furorę, królując na imieninach, świętach i jako legalny dodatek do kawy. Postanowiłyśmy (zresztą na waszą prośbę) zrobić coś, żeby zaspokoić tych, którzy niekoniecznie przepadają za słodkościami, natomiast wolą jeść takie rzeczy, jak chipsy, fast foody, słone przekąski.

A.: Burgerki.

Z.: I co tu zrobić, gdy serce bardzo by za tym podążało, a rozum mówi, że niekoniecznie można? I właśnie mamy dla was rozwiązanie, bo można! Są takie burgerki, które można, są takie hot dogi, jest taka lasagne, pizza, są bułeczki drożdżowe, a nawet zapiekanka pod beszamelem. Chipsy są, takie co można, halo!

Legalne fast foody w zasięgu ręki!

A.: Jest wiele takich rzeczy, które – mam nadzieję – będą alternatywą dla tych niezdrowych dań, po które sięgaliście, i dzięki którym zaspokoimy tę potrzebę: „Chodzi za mną kebab” albo „Chodzi za mną coś słonego”, albo „Mam ochotę na fast food”, albo kiedy wieczorem odpalamy telewizor, Netflix się grzeje i mamy taki rytuał, że coś sobie do tego chrupiemy. I tu mogą być takie krakersiki, na które przepis znajdziecie również w tym e-booku, którego osobiście pokochałam.

Z.: Krakersiki, chipsiki – one są w dwóch opcjach, no nie? Może być pieczona ciecierzyca albo jak są tutaj amatorzy sushi, to też może to być. Może być quesadilla – jest tyle pysznych rzeczy w tym e-booku, że musicie sami to sprawdzić.

A dzisiaj w tym podcaście będziemy was z Anią przekonywać i uświadamiać, dlaczego nie warto sięgać po tradycyjne kebaby, burgery, pizzę czy w ogóle po słone przekąski. Dlaczego to może mieć destrukcyjny wpływ na płodność. Bo nie warto. Stąd też wzięła się potrzeba stworzenia tego e-booka. Wiemy, że bardzo lubicie jeść takie rzeczy, bo same lubimy to robić, owszem, przyznajemy. Natomiast na płodność wpływa to destrukcyjnie. Wytłumaczymy wam, dlaczego lepiej nie jeść tych tradycyjnych potraw i lepiej skorzystać z tych, które my proponujemy.

A.: Tak, zgadza się. Mam nadzieję, że dzięki temu dieta będzie jeszcze bardziej dokręcona śrubą. Im mniej odstępstw od niej, tym lepiej.

Z.: To prawda! I dodatkowo nie będzie sytuacji, że nie macie tych ukochanych rzeczy na diecie. Tutaj możecie je mieć.

A.: Tak. Warto też zaznaczyć, że większość tych przepisów jest nowych, nigdy nie pojawiły się w dietach płodności.

Z.: Yes! Prawda. Trochę je zmodyfikowałyśmy.

A.: Chociaż znajdą się bestsellery fastfoodowe. Jedziemy z tym, dlaczego warto.

Jak kwasy tłuszczowe trans wpływają na płodność?

Z.: Pewnie już wiecie, że coś takiego jak kwasy tłuszczowe trans to jest coś złego, bo mam wrażenie, że dosyć często o tym mówimy. Kwasy tłuszczowe trans znajdziecie w gotowcach. Teraz mówimy o słonych przekąskach, ale one są też w tych słodkich i bardzo ich nie chcemy w diecie. Powstają one poprzez częściowe utwardzenie olejów roślinnych i są dodawane do produktów, bo dzięki temu dłużej są świeże.

A.: Dokładnie tak.

Z.: WHO mówi, że w przeciętnej diecie bazującej na około 2000 kcal tłuszczów trans nie powinno być więcej niż około 2 g dziennie. Tymczasem porcja frytek zawiera ich ponad 8 g, nie biorąc po uwagę tego, że raczej na niej nie kończymy, tylko zazwyczaj coś jeszcze do niej jest, co zawiera jeszcze więcej tych tłuszczów. A my bardzo ich nie lubimy, Aniu, prawda?

A.: Bardzo ich nie lubimy z tego względu, że jeżeli borykacie się z obniżonymi parametrami nasienia, to takie tłuszcze jeszcze bardziej je obniżają i wpływają na nie destrukcyjnie. Na przykład u mężczyzn, którzy spożywali większe ilości kwasów tłuszczowych trans, zauważono, że prawdopodobieństwo wystąpienia różnych wahań w wynikach badań jest zdecydowanie większe niż u tych, którzy tych kwasów trans nie dostarczali z pożywieniem. Jeżeli słuchają nas panowie, którzy wiedzą, jak wyglądają ich wyniki badań, to zdecydowanie fast foody powinny iść w odstawkę.

Tłuszcze trans a ryzyko wystąpienia niepłodności owulacyjnej

Z.: Ale panie niech nie czują się zwolnione z tego obowiązku, bo to nie jest tak, że nam kwasy tłuszczowe trans nie szkodzą. Niestety też jesteśmy w tej grupie, która powinna je wyeliminować ze swojej diety. Jest badanie, które dowodzi, że jak w diecie pojawiało się zwiększone spożycie kwasów tłuszczowych trans już tylko o 2% (to jest naprawdę niewiele), to wiązało się to z wyższym ryzykiem wystąpienia niepłodności owulacyjnej aż o 73%. Dlatego musimy bardzo na to uważać, zwłaszcza że badania statystyczne, które robimy w Polsce raz na jakiś czas, wskazują na to, że my, Polacy, jemy tych kwasów tłuszczowych trans bardzo dużo. Tak że musimy się starać je maksymalnie ograniczyć, zwłaszcza że dla płodności jest to po prostu niesamowicie destrukcyjne – zarówno w przypadku pań, jak i panów.

A.: Dokładnie tak. Jeszcze chciałabym tylko na koniec dodać, że w tych kwasach niczego nie ma. One w żaden sposób nie służą płodności. Im ich mniej, tym lepiej, a najlepiej jest je wyeliminować.

Z.: W sensie, że w tych kwasach nie ma niczego… No bo jest w nich energia, nie są one puste, tylko nie ma w nich niczego pożytecznego, dobrego.

A.: Zgadza się.

Z.: W tych kwasach nie ma nic! Koniec!

A.: Nie ma nic, zabraniam!

Z.: Tam nie ma nic, nic tam nie ma.

A.: Za tym płoteczkiem nie ma nic dobrego.

Z.: O! Dobre!

A.: Jest wszystko to, co może nam naprawdę sporo namieszać.

Z.: Plus pamiętajcie, że kwasy tłuszczowe, jeżeli spożywamy ich dużo, mogą wbudować się w błonę komórkową plemnika, co ją usztywnia i wpływa na motorykę oraz ruchliwość plemnika. Tak że jest to dodatkowy argument za tym.

A.: Yes.

Produkty pełnoziarniste – dlaczego ich potrzebujesz?

Z.: Kolejne, co będziemy sobie omawiać, to indeks i ładunek glikemiczny.

A.: Omawiane już wielokrotnie.

Z.: Tak, bo krążmy wokół tego. Słuchajcie, nie wymyślimy nic nowego, tylko wam pokażemy, jak to działa w zdrowych przekąskach.

A.: Dokładnie tak. Warto zaznaczyć, że badania wykazały, że kobiety, które spożywają produkty o wysokim ładunku glikemicznym, są bardziej narażone na niepłodność owulacyjną. Produkty z niższym indeksem i ładunkiem glikemicznym to często produkty pełnoziarniste, czyli np. mąki, których starałyśmy się używać w każdym przepisie. Jedno z badań, w którym brały udział kobiety uczęszczające do poradni niepłodności, dowiodło, że te z nich, które spożywały więcej produktów pełnoziarnistych, miały większe szanse na zajście w ciążę i prawdopodobieństwo urodzenia dziecka.

Z.: Dokładnie tak.

A.: W porównaniu do tych, które spożywały tych produktów mniej.

Z.: Produkty pełnoziarniste warto też włączyć do diety, jeżeli mamy problem z niepłodnością owulacyjną, czyli jeśli owulacja u nas występuje kapryśnie – raz jest, raz jej nie ma. Same dane teraz: wystarczy zwiększyć spożycie dobowe błonnika o 10 g dziennie – to naprawdę nie jest dużo. Da się to zrobić prostymi zamiennikami typu mąka pełnoziarnista dodawana do przepisów czy jakieś warzywo (to wszystko robimy w naszym Snackobooku). To aż o 44% obniża ryzyko niepłodności owulacyjnej u kobiet. Tak że warto wprowadzić ten niższy indeks i ładunek glikemiczny ze zwiększoną podażą błonnika.

Dlaczego czerwone mięso powinno iść w odstawkę?

A.: Kolejny wątek, który warto zaznaczyć i który poruszyłyśmy również w Snackobooku i podpisałyśmy jako „coś dla koneserów boczku i kiełbasy”. Jeżeli nas słuchacie, drodzy koneserzy takich rzeczy, to musicie sobie zdać sprawę, że spożywanie przetworzonego czerwonego mięsa jest niekorzystne dla parametrów nasienia.

Wykazano też, że ci mężczyźni, którzy zjadają większe ilości czerwonego mięsa, mają wyższe ryzyko wystąpienia nieprawidłowych wyników morfologii. Badania również sugerują, że spożywanie czerwonego mięsa może negatywnie wpływać na możliwość powstania blastocysty, ale też może oddziaływać na wskaźnik implantacji i prawdopodobieństwo zajścia w ciążę. Czyli jednak to czerwone mięso należy definitywnie wywalić z diety. Lepiej jest sobie zrobić zdrowego burgera niż takiego pełnego krwistego, czerwonego mięsa.

Legalne fast foody: jak powstawał Snackobook i co w nim znajdziesz?

Z.: Aniusiu, mam pytanie do ciebie. Czy pamiętasz, jak to było z tym Snackobookiem? Gdy się pojawiły pomysły na niego, jakie miałaś pierwsze odczucia? Jak padł taki pomysł, to co sobie pomyślałaś?

A.: Pomyślałam, że jestem zdecydowanie fanem słonych przekąsek i lubię, gdy od czasu do czasu wjeżdża kebab. Ja to lubię! Lubię burgerka i bardzo się ucieszyłam, że w końcu opracujemy legalne fast foody. Fajnie mieć taką alternatywę. I napaliłam się strasznie na to wszystko. Chociaż muszę wam powiedzieć, że Zosin ruszył z kopyta z gotowaniem. Jak wpadł w gary, to – szczerze powiedziawszy – oszalał.

Z.: Zastanawiałam się, jak z tego wybrnąć, skoro byłam twarzą reklamową Słodyczobooka. To co mam teraz powiedzieć: „Przy Snackobooku to tak chętnie, chętnie, ale to głównie Ania…”? A tak naprawdę to… Boże! Nie wiem, jak mam wam powiedzieć, że moje serce również tutaj w całości…

A.: Zosin przepadł.

Z.: Trzeba też powiedzieć, że nasi mężowie bardzo się w to zaangażowali.

Nasze ulubione legalne fast foody

Z.: No dobrze, skoro całe rodziny miały fun przy przygotowywaniu tego e-booka, to ja mam kolejne pytanie, na które oczywiście nie znam swojej odpowiedzi: powiedz, proszę, który przepis ze Snackobooka jest twoim ulubionym?

A.: Zależy, na co mam ochotę. Nie mam ulubionego przepisu, bo wydaje mi się, że wszystko mogłabym szamać. Jeżeli chodzi za wami coś słonego, to właśnie tam znajdziecie alternatywę, jakiś zdrowszy zamiennik. Czasami mam ochotę na pizzę i tam ją znajdziemy. Czasami jest to burgerek, a czasami – placek z tortilli, który też się tam znajdzie. Jest lasagne, którą ty opracowywałaś i jak patrzę na te zdjęcia, to mam ślinotok. Trudno jest mi powiedzieć. Jest jeszcze carbonara… Nie, nie, nie jestem w stanie w ogóle wybrać!

Z.: Sushi jest, stara! Byłam pewna, że powiesz o tym. I quesadilla twoja jest, no halo!

A.: Jest tam tak naprawdę wszystko, czego mi potrzeba, do zaspokojenia szczęścia kulinarnego. Nie jestem w stanie wskazać jednej rzeczy, bo za większość dałabym się pokroić. Jeszcze jest legalna lasagne. A ty, Zosin, co byś wybrała ze Snackobooka?

Z.: Czekałam na to pytanie. Chciałabym jeść sushi… A, to się już skończyło to moje wymienianie, bo miałam podać jedno. To jest koniec, tak? Już więcej nie mogę? Nie no, to pytanie jest głupio sformułowane. Jadłabym sushi, sajgonki (już właśnie mam na nie ochotę). Nie mogę się powtarzać z tym, co ty? No mogę! Jadłabym jeszcze te zawijaski drożdżowe z dodatkami. Uwielbiam je. No i quesadilla z tą ciągnącą się mozzarellą! Przecież to jest przepyszne! Spring rollsy… I jak tu wybrać? Co tu zrobić?

A.: Ciężko, ciężko… W przypadku Słodyczobooka jakoś tak nie miałam z tym problemów, a teraz nie mam swojego króla, bo mam wrażenie, że wszyscy są na tronie.

Co spędzało nam sen z powiek?

Z.: Przy Słodyczobooku sen z powiek spędzała nam beza. Nie wiem, ile kilogramów substancji słodzącej wysypałyśmy. A czy tutaj wspominasz coś traumatycznie? Czy któryś z tych przepisów ci przysporzył trudności?

A.: Przysporzył, ale przyszedł na ratunek zosinowy przepis. Bardzo chciałam opracować nieco inny sposób na bułkę do hot doga, a Zosia miała już swój sprawdzony przepis, który wychodzi. Uwierzcie, że mąka pełnoziarnista nie jest tak łaskawa jak mąka oczyszczona i żeby zrobić z niej wypieki, naprawdę trzeba się sporo…

Z.: Nagimnastykować…

A.: …natrudzić podczas tworzenia tych przepisów. A wy dostajecie gotową recepturę, która już jest sprawdzona. Tutaj się nieźle napracowałam i byłam z tego niezadowolona, aż w końcu stwierdziłam: „Dobra, robię, Zosin, z twojego przepisu. Nie będę kombinować”.

Z.: Mój przepis na ciasto jest sprawdzony i korzystałam z niego tyle razy, że jak mi Anka powiedziała, że jej nie wyszło, to odpowiedziałam: „Co?! Co?! To niemożliwe, zrób z mojego!”.

A.: Tak, on jest w tych wypiekach, ślimaczkach, bułkach…

Z.: …ze szpinakiem i fetą – jest w wielu miejscach.

A.: Więc można zrobić i nie wyjdzie z tego skała. A czy tobie coś sprawiło trudność?

Z.: Tak, oczywiście, że tak. Wiadomo, co robiłam milion razy. Tortillę.

A.: Bardzo nam na tym zależało.

Z.: Bo też często nas o to pytaliście na Instagramie – gdzie znaleźć, jak kupić. Można sobie zrobić.

Tip na przyszłość

Z.: I teraz wam od razu sprzedam tip: tortille podczas przechowywania dosyć szybko wysychają, więc trzymam je w spiżarni przełożone ściereczkami kuchennymi i jak chcę je przywrócić do życia, to je po prostu obficie zwilżam wodą z dwóch stron, że nawet przez chwilę robi się na górze błotko, i wstawiam na 10 sekund do mikrofalówki. Jak ten czas nie wystarczy, to jeszcze wstawiam na kolejne 8 sekund. To jest mój sposób, polecam go, bo z tej porcji (w zależności od tego, jaką macie średnicę patelni) wychodzi od 10 do 15 placuszków, więc to wam wystarczy na naprawdę dużo dań. A polecam je sobie usmażyć od razu, bo nie wiadomo, co robić z tym ciastem. W e-booku macie nawet zdjęcie tortilli z ujęciem na bąbelki, które powinny powstać podczas smażenia. Więc to było dla mnie problematyczne.

A.: Ale bardzo piękny jest ten przepis i bardzo fajnie, że jest. Myślę, że to rozwiąże też wiele problemów. Tak naprawdę, robiąc tortillę jako bazowy produkt, można puścić wodze fantazji i uzupełnić ją wszystkim: i tofu, i kurczakiem, i warzywami…

Z.: To prawda. Akurat w tym przepisie, w którym jej używamy, bo ona idzie do quesadilli, te placki mogą być nawet mocno suche, bo wychodzą chrupiące. Kładziecie placek, na to dajecie farsz i na to drugi placek. I jak sobie później wykroicie te trójkąty, to one nie muszą pokrywać swoją powierzchnią czegoś, co mają w sobie zamknąć.

Limitowane legalne fast foody – nie zwlekaj!

Z.: I co jeszcze trzeba dodać? Nie wiem, kiedy będziecie słuchać tego podcastu, ale Snackobook jest produktem limitowanym. Będzie dostępny od 30 maja do 6 czerwca. Mam nadzieję, że traficie na czas. Nie wiem, kiedy wróci do naszego sklepu, ale w tej pierwszej turze jest najtańszy. To jest kolejny powód, dla którego warto z niego skorzystać teraz i nie odkładać tego na później.

A.: A jeżeli trafiliście na ten podcast, kiedy Snackobook nie jest już dostępny, to zawsze informujemy o powrocie w naszym mailingu. Zachęcamy do tego, abyście się na niego zapisali. Jeżeli przyjdzie czas kolejnej premiery, damy wam znać najpewniej w pierwszej kolejności w newsletterze.

Z.: Tak jest. A tymczasem dziękujemy wam bardzo za wysłuchanie podcastu. Z kolejnym wracamy my albo nasi mężowie za dwa tygodnie. To będzie niespodzianka, same jeszcze nie wiemy. I do usłyszenia! Życzymy wam wspaniałego weekendu…

A.: We wtorek!

Z.: Tygodnia… wam życzymy wspaniałego! Weekendu też wam życzę wspaniałego!

A.: Do usłyszenia w kolejnym podcaście, dziękujemy za wysłuchanie. Pa!

Z.: Hej!

SNACKOBOOK https://akademiaplodnosci.pl/snackobook/
DIETY https://sklep.akademiaplodnosci.pl/
NEWSLETTER https://akademiaplodnosci.pl/newsletter/