nowe diety dla zapracowanych na jesień już dostępne! Kod „kasztan10” Do końca promo -10% zostało…

Dni
Godzin
Minut
Sekund

#119 Za drzwiami gabinetu androloga – dr Łukasz Kupis

W tym odcinku rozmawiamy z dr Łukaszem Kupisem o męskiej płodności i o tym, czego naprawdę można spodziewać się po wizycie u androloga. Pytamy, kiedy zrobić badanie nasienia, dlaczego nie warto traktować wyniku jak wyroku i co można sprawdzić, nawet jeśli podstawowe parametry wyglądają dobrze.

Plan odcinka

  1. Czego spodziewać się na pierwszej wizycie u androloga
  2. Czy do androloga trzeba przyjść z gotową teczką badań
  3. Kiedy warto zrobić pierwsze badanie nasienia
  4. Dlaczego mężczyźni nadal są pomijani w diagnostyce płodności
  5. Dlaczego wynik badania nasienia nie jest wyrokiem
  6. Niepłodność idiopatyczna i sytuacje, w których nie znamy przyczyny
  7. Prawidłowe parametry nasienia, a ciąży nadal nie ma
  8. Fragmentacja DNA plemników i stres oksydacyjny
  9. Jak często współżyć podczas starań i co robi z seksem presja „dni płodnych”
  10. Dlaczego dziecko z poprzedniego związku nie zamyka diagnostyki mężczyzny
  11. Co realnie można zmienić w męskiej płodności

🎧 Znajdziesz nas również tutaj:

Podcast VIDEO 

SPOTIFY

Zosia Mazurek Dudek [00:00:00]
Cześć, tu Ania i Zosia. Wspólnie tworzymy Akademię Płodności — miejsce, w którym towarzyszymy Wam podczas starań. Dzień dobry, witamy w kolejnym, wyjątkowym podcaście. Mamy dzisiaj dla Was super niespodziankę, ponieważ na naszej kanapie pierwszy premierowy odcinek z gościem. Otwiera go naprawdę super specjalista. Jest z nami dr Łukasz Kupis.

Łukasz Kupis [00:00:38]
Dzień dobry, witam Was serdecznie, witam wszystkich.

Zosia Mazurek Dudek [00:00:41]
Pan doktor jest andrologiem. Może najlepiej powiedz coś o sobie naszym odbiorcom, bo część z Was może już kojarzyć doktora Łukasza — nagrywałyśmy z nim już dwa podcasty. Bardzo ładne, naszym zdaniem, ale oceńcie. Jeśli ich nie słyszeliście, to jest dobry moment, żeby Was tam odesłać, bo jest tam naprawdę duża dawka wiedzy. Ale jeśli ktoś ogląda nas pierwszy raz, to powiedz coś o sobie.

Łukasz Kupis [00:01:09]
Witam Państwa serdecznie, witam Was. Dzięki za przedstawienie. Dziś najbardziej jestem andrologiem i tak najchętniej będę o sobie mówił, bo dla mnie nie liczy się to, co mam wpisane na przysłowiowej pieczątce lekarskiej, tylko raczej to, czym zajmuję się na co dzień. Andrologia to dla mnie kilka obszarów wsparcia pacjentów. Z wiadomego powodu w 98% zajmuję się dzisiaj mężczyznami, chociaż przy wsparciu płodności — a to jeden z głównych obszarów moich zainteresowań — bez partnerek to wsparcie nie miałoby sensu. To zawsze jest jednak trochę zestaw. Na co dzień zajmuję się głównie wspieraniem płodności od strony medycznej. Najbardziej lubię szukanie przyczyn i wspieranie płodności na drodze zabiegowej, bo jestem chirurgiem z wykształcenia i doświadczenia, jestem też urologiem i tak zaczęła się moja historia. Męską płodnością zajmuję się już, patrząc w kalendarz, dobrych 15 lat i sprawia mi to wielką frajdę.

Zosia Mazurek Dudek [00:02:23]
Oby tak było i pozostało na zawsze. Życzymy tego bardzo.

Łukasz Kupis [00:02:27]
Staramy się robić tak, żeby robić to w przystępnych, przyjacielskich warunkach, bo wiemy zresztą… Druga strona dzisiejszego spotkania też działa przecież w płodności, więc wiecie jak jest tutaj czasami. Trzeba delikatnie, pozytywnie, ale też w takich przystępnych ludzkich warunkach działać i to jest chyba ważne, żeby zachować gdzieś tam ten fason a propos podejścia do tej drugiej strony, która ma powiedzmy, że problem, chociaż staramy się tego tak nie nazywać i pomóc tam, gdzie się da.

Ania Mazur Gajo [00:02:58]
Ja tylko chciałam zadać na początku pytanie, które na pewno pojawi się po tym podcaście. Gdzie możemy Cię jeszcze spotkać? Gdzie mogą znaleźć Cię pacjenci? Jakie to są miasta?

Łukasz Kupis [00:03:08]
Przyjmuję stacjonarnie w Warszawie i to jest jakby połowa tego, co mogę zaproponować. Bardzo dużo działam też zdalnie i te możliwości współpracy rosną w siłę. Dzięki temu mam pacjentów rozsypanych już nie tylko po Polsce. Pewne rzeczy łatwiej przygotować i przegadać zdalnie, a potem, jeśli jest potrzeba, spotkać się na żywo i dograć to, czego brakowało. Mam pacjentów w Wielkiej Brytanii, Niemczech, Hiszpanii. Najdalej oddaleni od Polski, których pamiętam, byli w Australii — historia zakończyła się całkiem skutecznie, ojcostwem tak naprawdę. Mam też świeżą historię chirurgiczną: odwrócenie wazektomii u fantastycznego człowieka, który na co dzień mieszka w Stanach Zjednoczonych. Działaliśmy trochę zdalnie, trochę na miejscu, więc tych barier już właściwie nie ma. Wiele rzeczy można dziś sprawnie, mądrze i rozsądnie zrobić na odległość.

Ania Mazur Gajo [00:04:27]
Super.

Łukasz Kupis [00:04:27]
Co też, do czego też zachęcam, polecam.

Zosia Mazurek Dudek [00:04:29]
Dobrze, pierwsze pytanie.

Łukasz Kupis [00:04:33]
Coś łatwego.

Zosia Mazurek Dudek [00:04:34]
Dobrze. To ja bym chciała razem z Wami wyobrazić sobie taką sytuację: mamy parę, która od roku bezskutecznie stara się o dziecko. I oni wpadają na pomysł, żeby pójść do androloga. Nie zawsze to jest pierwszy pomysł, ale wyobraźmy sobie tych ludzi, którzy po roku bezskutecznych starań stają przed gabinetem androloga. Czego mogą się spodziewać po wejściu do Ciebie?

Łukasz Kupis [00:05:04]
U mnie staram się, bo nie wiem, czy tak jest i to pewnie trzeba byłoby ocenić, próbując na własną rękę trochę do mnie przyjść, do czego zapraszam, ale zawsze warto przyjść, spróbować przegadać wiele tematów, które dotyczą płodności. Jeżeli chodzi o to, czego się u mnie spodziewać, to zawsze staram się tworzyć taką przyjacielską atmosferę normalności i rozmowy na temat trudnych tematów, bo… Dla kobiet niepłodność na pewno jest dużym problemem, w sensie tego, jak to czują, odbierają w głowie. Ale myślę, że dla facetów jest ona jeszcze większym tematem takiego tabu, czy tematem, do którego oni bardzo niechętnie będą się chcieli przyznawać. Więc wydaje mi się, żeby przełamać tę barierę i móc pójść z nimi sprawnie przez tę ocenę, diagnostykę, wsparcie, leczenie, zmiany. Musi być jakaś taka normalna atmosfera i ja zawsze staram się do tego gdzieś tam dążyć, żeby te trudne tematy obgadywać w normalnych, przyjacielskich warunkach, tak żeby to po prostu sprawnie działało. Więc wizyty u androloga moim zdaniem na pewno nie należy się obawiać. Tam nikt nie będzie nikogo oceniał. To jest miejsce, gdzie można po pierwsze się fajnie wyedukować i mam mnóstwo facetów, którzy przychodzili do mnie do gabinetu przerażeni tym, co mają w badaniach, bo oni już wszystko wiedzą, bo oni są załamani, po czym wychodzili w pewnym sensie trochę odmienieni, bo nagle się okazywało, że to, co oni uznawali za koniec świata i przekreślenie ich jakichkolwiek planów na płodność, bo to są slogany trochę, które gdzieś tam się słyszy w tym gabinecie. To wychodzili od mnie, bo nagle okazywało się, że wcale tak nie jest. O losie. No i nagle fajnie jest przyjść, dowiedzieć się, że wcale nie jest tak źle, jak nam się wydawało, że może coś można zmienić. Jak to zmienić? Spróbujmy wypracować tę strategię razem, wspierając się różnymi specjalistami, pomysłami, rozwiązaniami. Ale przede wszystkim fajnie jest umieć nazwać to, co się tak naprawdę dzieje, dobrze to ocenić, a potem w wielu przypadkach podjąć próbę poprawy, zmiany itd. Więc jakby przychodzenie do androloga w mojej ocenie ma dwojaki sens. Po pierwsze edukacyjny, dowiem się co jest, a po drugie dowiem się, że to można zmienić i jak ja mogę to zmienić u siebie.

Ania Mazur Gajo [00:07:08]
Myślę sobie, że mamy parę po roku starań — jedną już z badaniami, drugą jeszcze przed badaniami. Czy taka para ma już mieć teczuszkę wyników, czy mogą przyjść do Ciebie i dopiero wtedy obmyślacie plan działania, patrzycie na historię tej pary i na to, z czym się mierzą? Czy trzeba się jakoś przygotować do takiej wizyty?

Łukasz Kupis [00:07:31]
Nie muszą, ale mogą. Bo oczywiście to wszystko zależy na jakim etapie trafia taka para, tak jak tutaj wspomnieliśmy, ale mogą przyjść zupełnie bez niczego i takich pacjentów też fajnie, że mam coraz więcej, którzy przychodzą trochę profilaktycznie. Słyszałem, że można przyjść do androloga, słyszałem, że można sprawdzić moją płodność. Ja na razie nie planuję dzieci, ale mam 28 lat i chciałbym takie plany zacząć sobie rysować za 5-7 lat. Proszę mi powiedzieć, co dzisiaj mogę zrobić, żeby tę płodność z grubsza dzisiaj jakoś tam ocenić. Wiemy, że płodność nie jest stała, że nie jest na lata, że to nie jest jakby jednolity wykres, ale ja bym chciał coś tam się więcej dowiedzieć. Super, uwielbiam takich pacjentów, bo ja mogę im wtedy w sposób dedykowany, prosty jakiś tam zestaw zaproponować. Przychodzą pacjenci, którzy starali się 2-3 lata i ten mężczyzna nie ma kompletnie nic. Są też tacy, którzy po pół roku już mają grubą teczkę. Ja, jeżeli miałbym rzucić jakiekolwiek hasło, takie przewodnie jakiejś pierwszej wizyty u androloga, to zawsze będę wspominał czy wracał do tego, że fajnie jest przynajmniej zrobić badanie jakościowe nasienia. To jest takie proste narzędzie, nie jest ono doskonałe w swoich technicznych aspektach i tak dalej. To nie jest wyrok, to nie jest jakby tabela w Excelu, chociaż trochę takie coś przypomina, ale to jest fajny wstęp do tego, żeby… Planuję dzieci, zacząłem starania o dzieci, zrobię sobie badanie nasienia. I punkt wyjścia.

Ania Mazur Gajo [00:08:49]
I tutaj nasuwa mi się kolejne pytanie. Czy warto robić badanie nasienia od razu, na początku starań? Czy to już jest trochę wychodzenie o krok do przodu? Zaczynamy starania i od razu: dobra, zrób badanie nasienia? Czy to nie wprowadza niepotrzebnego stresu?

Łukasz Kupis [00:09:10]
No właśnie, dobrze tak naprawdę wypunktowane jeden z aspektów. WHO mówi, żeby poczekać spokojnie rok i się w ogóle nie przejmować, nie robić żadnych badań, diagnostyki i tak dalej. Tak naprawdę sugeruje trochę tym samym zdaniem, że u kobiet też tej diagnostyki moglibyśmy w ogóle nie rozpoczynać. Mam na myśli ginekologów, bo to ich oczywiście domena. Ja się z tym… No to może zabrzmi źle, że nie zgadzam się z WHO, ale w tym momencie nie zgadzam się z tym podejściem. Ja uważam, że zrobienie badania jakościowego nasienia i ewentualnie w razie wątpliwości konsultacja andrologiczna na samym początku starań, czy nawet tuż przed rozpoczęciem tych starań jest znacznie lepszym pomysłem. Nie ma sensu tego interpretować samodzielnie. Ja zawsze powtarzam moim pacjentom, że… Po pierwsze badanie nasienia to jest wstęp, to jest początek. Jeżeli ono jest doskonałe, prawidłowe, to wcale nie musi oznaczać, że bez problemu te dzieci się będą pojawiały. A jeżeli są do niego jakiekolwiek zastrzeżenia z drugiej strony, to też nie musi absolutnie niczego przekreślać, definiować itd. To jest punkt zaczepienia, punkt wyjścia. Jestem za tym, żeby takie badanie nasienia zrobić sobie na spokojnie, bez już tam nadmiernej interpretacji itd. Ale na samym wczesnym bardzo początku tych starań, tudzież nawet przed ich rozpoczęciem, żeby mieć jakiś właśnie punkt odniesienia do dalszych ruchów. Na pewno nie warto to, co mi się strasznie nie podoba i to, z czym mocno walczę, bo my wiemy, że o płodności u kobiet rozmawia się od wielu lat i że dziewczyny zawsze się szykowały do tego, zawsze się badały, chodzenie do ginekologa było naturalne. A mężczyzna stał gdzieś z boku i właściwie nie był w tym całym procesie ujęty. Nie mówię o tym, co tylko mówi społeczeństwo i jak uważają faceci, że ja się nie będę badał, bo z tym też walczymy. Ale też nie ma takiej, czy w społeczeństwie przekonania, że warto tego mężczyznę zbadać, sprawdzić, a nóż jeszcze coś tam w nim poprawić. Ale też różni lekarze o tym często zapominają, że jeżeli jest przebadana partnerka, no to właściwie nie wiadomo o co chodzi. A mężczyzna nietknięty w pewnym sensie diagnostyką, czy jakimiś tam pomysłami. Dlaczego?

Ania Mazur Gajo [00:11:12]
To jest w ogóle dobre pytanie. Skąd się biorą też takie przypadki, że para stara się, tak jak wspominałeś wcześniej, 3 lata, a partner nie miał wykonanego badania nasienia. Jak to w ogóle jest możliwe, że on jest tak bardzo pomijany w tej diagnostyce?

Łukasz Kupis [00:11:34]
No, to ma miejsce cały czas i to jest pomijanie zarówno pochodzące od, czy wychodzące od właściciela samego, czyli mężczyzny, ja się nie będę badał, to słyszymy też cały czas regularnie, coraz rzadziej, coraz mniej, bo to się szczęśliwie zmienia i to, że my sobie tu dzisiaj siedzimy, rozmawiamy, mam nadzieję, że będzie jedną z takich cegiełek, którą dołożymy, żeby jednak ci ludzie coś tam chcieli robić. W obrębie własnego zdrowia, świadomości itd. Ale też nie jest to zalecane, nie jest to polecane przez lekarzy, przez kliniki płodności, nie jest jeszcze taką rutyną. Bardzo często gdzieś tam ten mężczyzna w ogóle zostaje przed drzwiami gabinetu, mało kto go o cokolwiek pyta, a zbadać to też jakby… Nierzadko się pomija w ogóle temat. Także ci mężczyźni bardzo często, to wracamy do pytania a propos tego, czego spodziewać się w gabinecie. No ja na przykład tych pacjentów badam. Jak przychodzi do mnie mężczyzna, to ja go będę rozbierał. Będę go chciał zbadać, będę chciał ocenić jego organizm, jego ciało, to co jest dla mnie istotne z punktu widzenia androloga pod kątem płodności itd. Patrzymy na różne rzeczy. Wiele rzeczy można u tego mężczyzny po jego rozebraniu się, bez jeszcze dotykania, można ocenić jego budowę, proporcje i na przykład zacząć kierunkować swoją diagnostykę w kierunku zespołów genetycznych. Inaczej się nie da tego wyczytać, jak z samych cyferek wydrukowanych z laboratorium. Albo to nam przyspiesza drogę i bardzo często na takich pacjentów, którzy przychodzili po iluś tam latach chodzenia do różnych specjalistów, zaskoczeni, że ich się rozbiera, bada, zleca USG, zleca hormony i nagle ta diagnostyka to nie znaczy, że tam będziemy nie wiadomo jak strasznie im tutaj narzucali dużo ruchów do wykonania. Ale diagnostyka mężczyzny, jego płodności, oceny zdrowia nie jest super. Trudna ani superniedostępna. To jest, można to wykonać w prostych ruchach, w krótkim czasie wszędzie w naszym kraju, to już w tej chwili, więc jakby warto z tego korzystać mądrze, po to, żeby gdzieś tam odczytując te wyniki, które się dostaje do ręki, no potem zebrać w całość i zinterpretować no, jakimś takim większym, z większym horyzontem, tak, ale czemu nie? Nie ma, to nie jest jeszcze, to się zmienia, ale nie ma takiej rutyny. Nie ma, to nie jest rutyna, żeby jeżeli planujemy dzieci, to idziemy się oboje zbadać. Kobiety, dziewczyny, tak. Ginekolog regularnie, no bo przecież zawsze chodzi. A facet? Dlaczego? Profilaktyka nowotworów jąder. Wszystko po kolei. To widzimy też to pokolenie, które już się teraz nam trochę zaczyna bardziej gdzieś tam starzeć, wchodzi w okres 50 plus i też dla nich. Jakby chodzenie do lekarza po to, żeby się rutynowo gdzieś tam zbadać, zrobić jakiś mały zestaw badań z krwi, USG, cokolwiek, to jeszcze nie funkcjonuje. To się zmienia. I mam nadzieję, że dzisiaj znowu siedzimy, pogadamy i znowu gdzieś to trafi do kogoś, kto stwierdzi, że to może jednak warto. Warto. Warto wiedzieć.

Zosia Mazurek Dudek [00:14:27]
Jasne. To jedno z moich pytań, które tutaj miałeś zapisane. Przepraszam. Super, właśnie to jest super w Tobie, że Ty opowiadasz nam, Ciebie się super słucha. Rozumiem, że tego mogę się spodziewać również na wizycie u Ciebie. Przychodzę i to jest podobna atmosfera. Ty mi to opowiesz i rozbierzesz tego strasznego wilka na czynniki pierwsze i on już nie będzie taki straszny.

Łukasz Kupis [00:14:46]
Ja śmieję się, bo ja nigdy nie klepię po ramieniu moich pacjentów, nigdy nie mówię, nie obiecuję, że będzie dobrze. Zawsze staram się obiecywać jakąś taką rzetelną wiedzę podaną w sposób przystępny. U mnie… W gabinecie raczej nie ma jakichś bardzo podrzędnie złożonych zdań, bardzo górnolotnych jakichś sformułowań i bardzo wyszukanych słów. Bo to są ludzie, trafiają do mnie bardzo różni ludzie, zajmujący się na co dzień bardzo różnymi rzeczami. I moją rolą nie jest im udowodnić, że wiem więcej na temat andrologii, bo to jest bez sensu. Ja chcę im udowodnić, że oni mogą coś tam się dowiedzieć, zrozumieć z tego, co w tym gąszczu cyferek, wykresów i tak dalej warto wyczytać. I zaplanować dalsze działania w sposób dopasowany do ich sytuacji, bo to znowu bierzemy też, pytamy o drugą stronę oczywiście w trakcie tej wizyty, rozmawiamy sobie o ich przeszłości, teraźniejszości, o jego przeszłości, teraźniejszości, przyszłości itd. Ale tak, gadamy. I od razu tutaj, jak zawsze się też śmieje, że mówię, że u mnie te wizyty, zdarza mi się mieć opóźnienia. Za co przepraszam wstecz i przepraszam do przodu. Bo to z reguły wynika z tego, że niestety czasami trzeba pogadać dłużej. Są sytuacje, są konfiguracje, których nie jesteśmy w stanie przewidzieć, kto się do mnie zapisze i powiedzieć wcześniej, proszę się zapisać na 40 minut wizyty, bo z panem będzie dłużej. Nie wiemy tego. I część tych pacjentów przychodzi z większą pulą rzeczy do przegadania. I to musi być dokończone, to musi być zamknięte w jakąś klamrę, bo inaczej to ten mężczyzna wychodzi z rozgrzebanym tematem i nie bardzo wie co. No nie mogę panować, na dzisiaj koniec, tak, bo wie panu, czasami, więc przepraszam, jeżeli gdzieś tam ktoś na mnie czeka pod gabinetem, bo się umówiłem na 15, a jest 15.15 i nadal siedzi. Ale to nie wynika z tego, że tutaj jakieś są omawiane proste tematy, tylko wręcz przeciwnie, jakaś dłuższa konfiguracja, większa, złożony temat.

Zosia Mazurek Dudek [00:16:35]
Ale jak już doczekam do swojej godziny, to liczę na to, że będę tą kolejną osobą, która będzie miała przejrzaną teczkę od A do Z.

Łukasz Kupis [00:16:44]
Możesz mi wierzyć czy nie, ale ja nierzadko tym pacjentom mówię, że proszę się nie martwić, że pan wszedł z opóźnieniem. Mamy tyle czasu, ile Pan potrzebuje, oczywiście w granicach rozsądku i tak dalej, ale generalnie zmierzamy do tego, że zdajemy sobie sprawę, że są tematy, to są tematy czasami prostsze, czasami trudniejsze. Ci pacjenci przychodzą czasami wiedząc mniej lub więcej. Wielu z nich przychodzi na przykład, ja mam na koniec spotkania czy wizyty, mówię, kurczę, wie Pan co, mam takie wrażenie, że Pan… że Pan już dowiedział to, co ja Panu powiedziałem, że jakby nic nowego nie wniosłem do Pana sytuacji, a wielu z nich mówi tak, ale Pan mi poświęcił czas, wypunktował mi Pan parę rzeczy w tych moich wynikach i ja teraz po prostu to rozumiem, a nie została mi narzucona jakaś sucha propozycja i scenariusz do zrealizowania. Tylko ktoś mi to wytłumaczył, że nie robimy tego, bo… albo robimy to, bo to i to ma sens i zmierzamy… są takie i możliwe scenariusze. Moja żona zawsze się ze mnie śmieje, że nierzadko na wizycie wyciągam dużą kartkę A4 z drukarki, która stoi obok i rysujemy długopisem, w którą stronę, gdzie i tak dalej można się poruszać w tych scenariuszach, bo ja nie wiem, co ten mężczyzna ma zrobić, żeby zostać ojcem tak, jak sobie zamarzył. Ja mogę mu powiedzieć, jakie są możliwości, jakie są scenariusze, co mówi literatura, bo wspieramy się faktami. Ale to są znowu statystyki. Ja mogę mu przedstawić 3-4 różne opcje do wyboru, jeżeli tylko tak jest. To można łączyć, mieszać. Ale decyzja należy do niego, do niego i do jego partnerki. Oni sobie muszą wrócić do domu i zdecydować, którą ścieżką chcą podążać, bo najróżniejsze rzeczy, które proponujemy w medycynie, a szczególnie w płodności, to jest coś, co nauczyło strasznie pokory mnie, przynajmniej w tym zawodzie, który wykonuję. Czyli tej pokory, to była taka nie zero-jedynkowa struktura tych zaleceń. Bo ja nie wiem, czy jak ten mężczyzna postąpi tak czy siak, to on będzie odnosił sukces. Możemy to przenieść trochę na Wasze poletko. Wybaczcie uproszczenie, ale czy stosowanie mądrej diety u wszystkich spowoduje, że się poprawi płodność? No nie. Ale czy w związku z tym warto im powiedzieć, robimy to super, robimy to profesjonalnie, mądrze, w sposób oparty na faktach naukowych itd. Ale czy u Pana, czy u Pani ta płodność się poprawi stąd, tu, a może w ogóle się nie poprawi? Tego nie wiemy. I nie obiecujecie też swoim podopiecznym, że będzie ekstra.

Ania Mazur Gajo [00:19:08]
Staramy się tak komunikować.

Łukasz Kupis [00:19:10]
Ale ja to wiem, bo ci ludzie przychodzą do mnie przecież. Nasi podopieczni gdzieś tam krążą, że tak powiem. I ja wiem, co słyszą i wiem, że słyszą, że robimy to dobrze, robimy to mądrze, robimy to tak, jak wam się to podoba itd., ale efekty mogą być różne. To jest wasza decyzja, czy chcecie zmienić sposób funkcjonowania, styl życia, dietę itd. Czy warto? No ja niezwykłem rezygnować z prostych ruchów, które są w żaden sposób nieobciążające.

Zosia Mazurek Dudek [00:19:38]
To prawda. To jest bardzo… Podpisuję się pod tym. I ja wiedziałam, że ty o tym pomyślisz, bo takie bycie uważnym na nieskładanie obietnic, których nie możesz złożyć, bo nie wiesz, bo nie masz złotej kuli, rozumiesz, żadnej czarodziejskiej, z której wyczytasz. To jest właśnie nasz od dekady chyba motto takie, że my możemy Ci powiedzieć, co mówią badania i zróbmy to, natomiast to jest jeden z puzzli. To jest jeden puzzelek, który układamy w całej układance.

Łukasz Kupis [00:20:04]
I nigdy nie wiesz, jaką ma wartość, bo przychodzą do mnie też pacjenci czy mężczyźni pary i jest pytanie, no dobra, a czy to warto zrobić? Czy to się opłaca? Na ile to poprawi moją płodność, moje cyferki i tak dalej? Ja mówię, dobrze, to proszę mi powiedzieć, a od jakiego pułapu procent w ogóle Pana interesuje? Pana, Was, Panią? No od 3%. Ja mówię, to dobrze, ok, 3%, dużo, mało. A ile Pan potrzeba? A no nie wiem. No to jak nie wiemy, ile Wam potrzeba, to nie ma sensu się zastanawiać, czy… coś zmienić, czy coś wdrożyć itd., bo skoro to może jakoś tam nam dopomóc i jesteście na to gotowi, chętni działać, podoba wam się ten pomysł, super, jedziemy.

Ania Mazur Gajo [00:20:45]
Myślę, że ludziom po prostu łatwiej byłoby funkcjonować, gdyby wiedzieli na przykład, że dieta czy zabieg, który wykonujesz, poprawi płodność o 20%. To jest takie mierzalne w głowie: „Jeju, to jest dużo”. Albo: „Poprawię parametry nasienia dwukrotnie”. Tylko że to jest dużo mniej mierzalne, niż byśmy chcieli.

Łukasz Kupis [00:21:10]
No tylko to jest znowu tak i to jest… Poza tym dla nas, my jak sobie rozmawiamy, no dla mnie 20% to jest dużo. Ktoś wejdzie następny do gabinetu i powie”20%? Nie, to w ogóle nie ma sensu tego ruszać”. I nie ma racji, to jest jego podejście. Kurczę, więc tutaj jest trudno. Ja mogę mu przedstawić, rzucić karty na stół, ale to on gra tą talią i on rozgrywa tą swoją partię tak, jak chce. Ja mam pacjentów, z którymi przechodziliśmy, parę lat już działam w tym, co robię. Mam jakąś taką grupę swoich pacjentów, z którymi przechodziliśmy różne sytuacje. I to, co mi najszczególniej, to pewnie będzie chwila kiedyś tam o tym porozmawiać, o biopsjach jąder, ale to jest taka grupa pacjentów, u których czasami przychodzimy i mówię, to są pacjenci, którzy nie mają plemników i nie udaje się u nich w ogóle tych plemników znaleźć. To jest istniejąca grupa w ogóle na świecie chłopaków, którzy nie ma najmniejszych szans, żeby doczekali się swojego biologicznego potomstwa. Psychicznie to są najtrudniejsze przypadki, bo ja im muszę powiedzieć, że kurczę, nie da rady. I oni też przychodzą bardzo często i mówią, że super, że mogliśmy być z Panem, że Pan ze mną to przeszedł, bo ja od początku czułem się w pewnym sensie zaopiekowany. Wiedziałem, że idziemy jakąś tam ścieżką, był plan, Pan zawsze był dostępny, można było się o wszystko zapytać. Ja wiedziałem przez co przechodzę, przez co się może dziać, jakie będą konsekwencje itd. Dziękuję, że poszliśmy tą ścieżką razem. To jest taki psychologicznie duży dla mnie moment, że jasno osiągnęliśmy porażkę. Dzieci tak nie będzie, w dużym uproszczeniu. A ten facet mi na koniec ściska rękę i mówi, że super, że mogliśmy robić to razem. No to wow. Nie?

Ania Mazur Gajo [00:22:56]
Bo to też była walka.

Łukasz Kupis [00:22:57]
No, to jest jakiś tam proces, gdzie jak, jeżeli ktoś na koniec odklepujemy porażkę, a facet mi ściska rękę i mówi, że super, że byliśmy razem, no to to jest chyba jednak, ja sobie to tłumaczę, że to jest chyba jednak dobrze zrobiona robota. W sensie to chyba jednak tak, nawet będąc na jego miejscu, to chyba chciałbym kończyć ten proces przybijając facetowi, który mnie przez to prowadził, przybijał piątkę i mówiąc, że fajnie, że to jakoś tak się poukładało. Więc te scenariusze są bardzo różne, więc wydaje mi się, że takie klepanie po ramieniu, mówienie, co na pewno będzie, obiecywanie, jakieś takie rzeczy itd. Ja mogę obiecać, że postaram się zrobić to w sposób merytorycznie, fajnie, po przyjacielsku, w normalnych warunkach rozsądnych, a co będzie na końcu, no to już tam chyba ktokolwiek, cokolwiek wie, że już ma tam swoje rzeczy zaplanowane, więc róbmy swoje. Zgodnie z tym, co mamy w głowie, w serduchu i róbmy dalej.

Ania Mazur Gajo [00:23:48]
Podoba mi się ten człowiek tu na kanapie.

Zosia Mazurek Dudek [00:23:52]
Dobrze, że go zaprosiłyśmy.

Łukasz Kupis [00:23:54]
Dobrze, żeśmy tutaj odpłynęli, ale takie górnolotne tony, ale no nie wiem, tak czuję.

Zosia Mazurek Dudek [00:23:59]
Bardzo mi się spodobało to, co powiedziałeś, odpowiadając na jedno z pierwszych pytań. Bo przedstawiłeś człowieka, który dostaje wyniki nasienia, myśli, że są okropne, beznadziejne, że z tego dzieci nie będzie. Może już coś przeczytał, wygooglował, rozumiesz? Dokładnie, czat teraz, czat Google, grupy na Facebooku — wszystko.

Łukasz Kupis [00:24:16]
Oj, tam jest, tam jest źle. To chyba najgorsze, wolę tego czata.

Zosia Mazurek Dudek [00:24:20]
Tak?

Łukasz Kupis [00:24:20]
Tak, niż grupy na Facebooku. Bo to jest, tam jest już machina samonakręcająca się, mam wrażenie. Ja na tych grupach oczywiście też części z nich jestem. Ale to już wolę czata. Bo najbardziej lubię te wersje czata, które mówią, że na końcu wypowiadają… I z tymi wynikami najlepiej zgłosić się do androloga. O! I tego lubię. To nie wiem, co to za wersja, muszę dopytać, ale takiego… Miałem takiego pacjenta, który przyszedł i powiedział, że… No ja to wszystko wrzuciłem i on powiedział, że mam się do pana zgłosić. No i bardzo dobrze.

Zosia Mazurek Dudek [00:24:45]
No to dobrze podpowiedział kolega czat. Jest ten człowiek z wynikami badania nasienia, o których naczytał się w miejscach, których nie lubimy, że „z tego dzieci nie będzie”. Wbija do Ciebie do gabinetu i powiedz mi: czy to jest takie badanie, którego nigdy nie powinniśmy interpretować zero-jedynkowo na własną rękę? To jest chyba pierwsza rzecz, którą bardzo chciałabym tu usłyszeć.

Łukasz Kupis [00:25:14]
Na pewno nie róbmy tego w systemie zero-jedynkowym. Ja mówię swoim pacjentom zawsze, że warto spojrzeć. No bo tam są normy, można to trochę porównać. Niech patrzą. Absolutnie jestem otwarty na to, żeby też spojrzeli na te wyniki badania nasienia. Ale niech broń Boże nie mówią, co się będzie działo na podstawie tego, co jest.

Zosia Mazurek Dudek [00:25:32]
A tam właśnie dlaczego to nie musi być wyrocznią, nawet jeśli tam się świeci na czerwono? Dlaczego to nie musi być?

Łukasz Kupis [00:25:37]
Nie wiem, czy to nie obniży poziomu merytorycznego naszego spotkania, ale ja nadal stoję na stanowisku, że to ludzie robią dzieci, a nie wyniki badań. I to, co widzimy dalej idące bardzo merytoryczne dowody naukowe, że… Mężczyźni, którzy mają doskonałe wyniki badań, absolutnie więcej niż tylko spełniające te minimalne normy, mogą się nie doczekać potomstwa. I to na drodze naturalnej, na drodze z in vitro i tak dalej, więc te historie bardzo różnie się mogą potoczyć. Więc badanie nasienia, nawet jeżeli jest fantastycznie, doskonałe, wyniki są wszystkie super, to nadal zdarza się, że te dzieci mogą się nie pojawiać i ta niepłodność nadal tę parę będzie obowiązywała, czy dotyczyła, czy dotykała. Z drugiej strony badanie nasienia, które jest mniej lub bardziej obniżone, to możemy sobie rozwinąć ten temat jak chcemy za chwilę, wcale nie musi oznaczać, że te dzieci się nie pojawią albo będzie trzeba na nie czekać latami itd. Dla mnie wynik badania nasienia, to co już żeśmy sobie powiedzieli, jest zawsze zaproszeniem do tego, żeby usiąść z kimś, kto się na tym zna, pogadać, zaplanować, rozszerzyć diagnostykę, pouzupełniać jakieś tam braki, zmienić pewne nawyki codzienne i tak dalej, i tak dalej, czy wymyśleć scenariusz postępowania.

Zosia Mazurek Dudek [00:26:51]
Kurczę, ale swoją drogą wyobrażam sobie taką sytuację, że jestem tym książkowym facetem, który ponadprzeciętnie zawiesza poprzeczkę, jeśli chodzi o spełnianie tych excelowych warunków parametrów nasienia. To musi być wyjątkowo trudna sytuacja, bo właściwie o co chodzi? Badania mówią, że jest okej, a dzieci nie ma. W co uderzać?

Łukasz Kupis [00:27:15]
Musimy sobie zdać sprawę z jednej ważnej rzeczy, co szczególnie dotyczy andrologii, czyli tego działu zajmującego się płodnością mężczyzn. My, mówię o sobie, mówię o moich kolegach andrologach, nie tylko w kraju, ale i na świecie generalnie, nie wiemy wszystkiego. Pamiętajmy, że 30% niepłodności męskiej to jest tak zwana, dzisiaj nazywana niepłodność idiopatyczna, czyli my nie wiemy. To nie znaczy, że ona nie ma przyczyny. Ona ma przyczynę, tylko dzisiejsza medycyna, dzisiejsza andrologia nie ma odpowiedzi na to pytanie. Ja nierzadko się zastanawiam, ale wychodzę z założenia, że pewnie wiele z tych przypadków za mojej kadencji andrologicznej się uda wyjaśnić, ale żeby to naprawiać, pewnie jeszcze trzeba będzie czekać. Tylko, że ponieważ zostaje pula taka jakaś niewykorzystana, nienazwana, Więc tak czy siak trzeba działać. No to jest, my też zdajemy sobie z drugiej strony, bo takie są też statystyki, że u większości facetów przyczyn słabszej ich potencjalnej płodności jest więcej niż jedna. Jak palę papierosy, źle się odżywiam. Posiadam żylaki powrótka nasionnego, mam zaburzenia hormonalne i tak można wymieniać. To są często kombinacje składające się z trzech, czterech różnych tematów. My nie wiemy z drugiej strony, który z nich jest dominujący, który ma jaką cechę, który jest ważniejszy, który będzie miał więcej do powiedzenia itd. No i znowu jest taka dyskusja, bo ja jakby, no o tym się mówi więcej, o tym się mówi mniej, to mniej, czy bardziej warto. Ja to jest znowu, wracamy do tego rzucenia kart na stół, jakby gramy tą talię tak jak Pan chce. Nie chce Pan rzucić papierosów? Pana decyzja, no ale badania są jednoznaczne. No tak, ale mój sąsiad pali i ma dzieci. No i to jest, to jest dead end, to tutaj dalej nie pójdziemy. Tak, pali, ale to Pan, on zrobił dzieci, Pan nie. I dzisiaj rozmawiamy o Panu, a nie o Pańskim sąsiedzie. No i to jest znowu, są pary, gdzie ta płodność jest doskonała i te dzieci się nie pojawiają i też nie wiemy o co chodzi.

Ania Mazur Gajo [00:29:05]
Ale tutaj rozpala mi się nadzieja, bo wyobrażam sobie, że ktoś nas słucha i ma taką historię: partner miał badanie nasienia, wszystko w normie, a na przykład trzy lata się staramy i nie potrafimy znaleźć przyczyny. Może dieta, może coś innego. I teraz zastanawiam się: czy z prawidłowymi parametrami nasienia, kiedy nic nie świeci się na czerwono i te wyniki naprawdę są bardzo przyzwoite, warto iść do androloga, żeby jeszcze szerzej spojrzał na płodność?

Łukasz Kupis [00:30:03]
Ja będę szukał. To od razu mówię, bo teraz tak, pojęcie badania nasienia jest pojęciem wąskim, bo to może być zwykłe badanie jakościowe nasienia, ale umiemy też tę diagnostykę rozwinąć. Mamy w tej chwili dostępne, pojawiają się albo wypadają z tego naszego portfolio różne… Dodatkowe badania nasienia, mamy badanie stresu oksydacyjnego, mamy badanie fragmentacji DNA plemników, czyli struktury chromatyny plemnikowej, czyli badania, których nie zleca się ze względu na cenę, ale też umiejętność interpretacji i niekoniecznie przydatność u wszystkich. Są rzeczy, których to się wszystko rozwija, więc z których my korzystamy chętniej. To już lepiej robić w sposób dedykowany. Więc jeżeli ktoś ma super wyniki badań tego podstawowego, czyli tak zwanego rozszerzonego o morfologię badania nasienia ma prawidłowe — to nadal: ma dzieci? Nie. To znaczy, że ma iść się sprawdzić, ma iść to przegadać. Bo często gęsto jest tak, że mam pacjentów, którzy mają nie najgorsze wyniki badań albo dobre wyniki badań, ale na przykład nie współżyją albo współżyją tak okazjonalnie, że to jakby u nich tę strategię trzeba inaczej rozpisać. Mam chłopaków, którzy są, nie wiem, prosty przykład, który najczęściej mi się pojawia w gabinecie, to są kierowcy ciężarówek na długich trasach. Dwa lata starań, no my dwa lata się staramy, wszystkie wyniki mamy prawidłowe. Co pan robi zawodowo? Jestem kierowcą. Ile pan jest w kraju w domu, ile pan jest za granicą? No tydzień jestem w domu. Jak dobrze zaczniemy liczyć, to ile oni się starają przez te dwa lata? Ile oni mieli szansy na to tak czasowo, żeby dobrze trafić? Trzy miesiące? Cztery? No bo tego naszego mężczyzny nie ma w domu wtedy, kiedy trzeba. Bo taką ma pracę i jakby to też trzeba usłyszeć. No jak on przyjdzie, zobaczy suche wyniki badań, tu mu się wszystko świeci na zielono, więc do mnie nie ma zastrzeżeń. Są takie pary, które praktycznie nie współżyją, nie dlatego, że ich nie ma w domu, tylko zapominają o tym, że generalnie jest to metoda doczekania się potomstwa. To może zabrzmieć śmiesznie, ale ja wielokrotnie mam w gabinecie pary, które współżyją bardzo rzadko, raz w miesiącu. Ja nie oceniam tego, czy to jest źle, czy dobrze, tylko fajnie jest im uświadomić to. I czasami trzeba to zrobić w gabinecie. A jak państwo współżyją? I to jest jedno z pytań z tej mojej przydługiej listy, o której w ogóle zaczynam rozmowę, po kolei. No my współżyjemy raz w tygodniu, albo raz w miesiącu, tylko w dni płodne. No i tu zaczniemy wyciągać literaturę, a to możemy trochę to przeprogramować. A co mówi literatura? Literatura mówi… Spodziewałem się rozwinięcia tego tematu. Jestem przygotowany. Literatura, taka starsza literatura, ale generalnie wychodzimy z założenia, wychodzi się z założenia, że para powinna współżyć 2 do 3 razy w tygodniu. Wtedy osiąga taką najbardziej optymalną skuteczność płodności. Pamiętajmy też, że bardzo wiele ciąż zawiązuje się ze współżycia, które miało miejsce jeszcze przed dniami płodnymi. Trzeba znaleźć w tym wszystkim taki balans, bo żyjemy w społeczeństwie, w którym seks jest nie tylko okazją do prokreacji, ale dla większej części społeczeństwa jest również… okazją do bycia blisko, do zawiązywania tej relacji z tą drugą stroną itd. Więc odbieranie współżyciu tej przyjemnej części dla społeczeństwa i zostawianie tylko wąskiego, technicznego aspektu współżycia, również wiemy, że z punktu widzenia psychologicznego może powodować perturbację, pogorszenie jakości starań. Mnóstwo facetów, mamy na to badania naukowe, 20-30% mężczyzn starających się w danym momencie o dzieci przeżywa spadek, pogorszenie swojej sfery seksualnej. Spadek libido, zaburzenia erekcji, etc. 30% się przyznaje, a ile jest tak naprawdę ciężko powiedzieć.

Ania Mazur Gajo [00:33:46]
Dwa, trzy razy w tygodniu w momencie, w którym ty wiesz, że musisz to…

Zosia Mazurek Dudek [00:33:49]
Konkret. Czwartek, szesnasta.

Ania Mazur Gajo [00:33:52]
Coś tak obciążającego, ja pamiętam swoje staranie o dziecko. Do tej pory pamiętam, jak bardzo to było obciążające i trudne dla nas.

Łukasz Kupis [00:34:00]
I nie ma to żadnego sensu.

Ania Mazur Gajo [00:34:02]
Ale jednak ja wiem, że trzeba dwa, trzy razy. I to jest po prostu dla mnie, zaraz będzie stracany cykl.

Łukasz Kupis [00:34:08]
No tak, i to już jest piątek, a my jeszcze mamy dwa zaległe, wiesz. Nie, nie, bo to czasami i to u mężczyzn jedno, u kobiet drugie, dzisiaj głównie o chłopakach rozmawiamy, ale to może mieć wielowymiarowe reperkusje, tak? Więc oczywiście świetne wyniki badań nasienia dzieci nie ma. Czy jest to możliwy mechanizm, ten, o którym przed chwilą powiedzieliśmy? Ja uważam, że tak.

Ania Mazur Gajo [00:34:35]
Pytanie pogłębiające. Zmierzamy do końca, ale muszę je zadać. Czy podstawowe parametry nasienia mogą być prawidłowe, a fragmentacja DNA plemników nieprawidłowa? Czyli tego po prostu nie widać w zwykłym badaniu?

Łukasz Kupis [00:34:51]
Mam pacjenta z zeszłego tygodnia. Doskonałe wyniki badania nasienia, tego komputerowego, i fragmentacja między 55 a 70%, czyli fatalna.

Ania Mazur Gajo [00:35:01]
Tak samo stres oksydacyjny wychodzi?

Łukasz Kupis [00:35:03]
Stres oksydacyjny, tak, absolutnie. Jest to badanie dla mnie z tej diagnostyki takiej już rozszerzonej, nie dla wszystkich, bo są to badania, które są droższe i też, tak jak powiedziałem, ich interpretacja i włożenie ich w te scenariusze już wymaga… no troszeczkę doświadczenia, umiejętności sobie radzenia z tymi badaniami itd., ale absolutnie jest to jedna ze ścieżek, po których podążam jakby, no wydając pieniądze pacjenta w tym momencie, ale w sposób absolutnie zasadny. Tych historii i najróżniejszych konfiguracji jest mnóstwo, ale chociażby leczenie żylaków powrózka nasiennego, najbardziej dedykowana odpowiedź na wysoką fragmentację i wysoki stres oksydacyjny.

Są miejsca na świecie i w Polsce, gdzie wstrzymuje się procedury rozrodu wspomaganego. IVF/ICSI, czyli in vitro generalnie wstrzymuje się w momencie, kiedy te wyniki są nieprawidłowe i odsyła się do androloga. U nas ta moda troszeczkę się zaczyna rozwijać, bo my powinniśmy próbować z tą fragmentacją coś zrobić. Nie zawsze się da. To znowu jest powrót do tego głównego wątku, który dzisiaj mamy. Róbmy co możemy, działajmy ile się da. Przełożenie np. Wysokiej fragmentacji czy wysokiego stresu oksydacyjnego, ten ostatni ma troszkę mniej literatury, ale też ona sobie rośnie z czasem, na skuteczność robienia dzieci w domu, ale również w laboratorium, mówiąc chociażby o procedurach in vitro, jest niezaprzeczalne, jeżeli chodzi o literaturę. Jeżeli przychodzi nam nieprawidłowy wynik badania nasienia, czy podstawowego, czy fragmentacji, czy MiOXSYS, czy dowolnego innego badania, powinno się w ogóle zrobić full stop i zastanowić się, bo jeżeli chodzi o starania, działamy, takie naturalne, ale jeśli chodzi o procedury rozrodu wspomaganego, w mojej ocenie full stop, analiza, androlog, możliwości poprawy. I patrzymy sobie na mocne fakty z literatury. Wspomniane operacje żylaków powrózka nasiennego. Najbardziej dedykowany, najmocniejszy argument w poprawianiu fragmentacji… na dzień dzisiejszy w literaturze i tak dalej. Literatura jest jednoznaczna. O ile procent statystycznie poprawi się fragmentacja po operacji żylaków powrózka nasiennego? Statystycznie istotnie. 5-6%. Dużo mało.

Czy wystarczy na tyle, żeby zmieniła się skuteczność starań? Przepraszam, że to powiedziałem w sposób taki mało, że tak powiem, profesjonalny, ale chodzi o to, że celem… W mojej ocenie, jak przychodzi mężczyzna do mnie do gabinetu rozmawiać o płodności, celem są dzieci. Kropka. Nie lepsze wyniki badań, one są argumentem w rozmowie, ale ja zawsze będę wyciągał ten argument pod tytułem dzieci. I to musimy sobie jakby, u mnie to zawsze jest wypunktowane. Czy Pan chce mieć super wyniki, czy Pan chce mieć dzieci? Dzieci. No to nie dyskutujemy. Bo z drugiej strony możecie mi zadać pytanie na przykład, czy… Jak facet przychodzi, ma świetne wyniki badań nasienia, pali papierosy, nie dba o dietę, ma nadwagę i tak dalej.

Czy ja mam z nim coś, czy ja mu coś powinienem zaproponować? No ma świetne wyniki badań, wszystkie. Zrobiliśmy, co się dało, wydaliśmy wszystkie jego tam możliwe pieniądze na tę diagnostykę, wszystko jest super, ale popełnia błędy życiowe, o których sobie wspomnieliśmy. Czy ma to zmienić, czy nie? Ja uważam, że tak, bo to, że jakby ma dobre wyniki badań nasienia, to nie jest dla nas cel. Celem są fajne, zdrowe dzieci, które mają się pojawić, a dzisiaj ich nie ma. I w związku z tym potem jeszcze to jeden szybki komentarz, już przestaję gadać. Co to znaczy, bo przychodzą faceci, panie doktorze, bo ja jestem bezpłodny. Ja mówię, a no dobra, ale na podstawie jakich argumentów pan takie wnioski wyciąga? No bo ja mam złe wyniki badań nasienia. Ja mówię, proszę pana, wszyscy faceci, którzy nie mają dzieci, są bezpłodni. Płodni są tylko ci, którzy mają dzieci. Cała reszta to jeszcze nie wiadomo. No ale jak to?

Ania Mazur Gajo [00:38:46]
Byli okresowo płodni, tak?

Łukasz Kupis [00:38:48]
Albo byli 15 lat temu płodni. No i wracamy, no ale to ja mam dziecko, które ma 8 lat, to z poprzedniego związku.„Ja to jestem płodny”. Ja mówię, był pan 10 lat temu, a dzisiaj? Może będzie jakby łatwiej statystycznie, ale rozmawiajmy o faktach.

Ania Mazur Gajo [00:39:05]
To jest też bardzo częsta historia. Coraz częściej widzę podejście: partner nie musi robić badania nasienia, bo ma już dziecko z poprzedniego związku, więc tutaj mamy pewność i diagnostyka jest zamknięta. Nie patrzymy już na niego. Dobrze, że powiedziałeś, że płodność mogła być wtedy…

Łukasz Kupis [00:39:32]
A co jest tu?

Ania Mazur Gajo [00:39:34]
I tak samo patrzeć dobrze w przyszłość, bo w przyszłości też możemy ją poprawić.

Łukasz Kupis [00:39:39]
To samo mamy, tak. Po pierwsze: mamy na to wpływ. To jest to, co gdzieś tam powinno na pewno wybrzmieć dzisiaj przy takich rozmowach, powiedzmy, że bardziej ogólnych o tej męskiej płodności, andrologicznych wizytach i tak dalej. To jest coś, co się w większości, no też wielu lekarzom się w ogóle nie mieści w głowie. Bardzo często przy okazji różnych wizyt dotyczących in vitro. Tam czasem nie ma w ogóle rozmowy: czynnik męski, kropka, in vitro. Bardzo często są takie scenariusze. Ale nie ma tam w ogóle żadnej przestrzeni, żeby może się nad tym facetem pochylić, a może coś u niego poprawić. Dieta, ruch, używki, pogadać o przeszłości, może niech on, jeżeli idzie do tego in vitro, bo często faceci idą stygmatyzowani, bo„ja mam złe wyniki badania nasienia”, więc siedzi w głowie:„idziemy do in vitro przeze mnie”. A potem przychodzi do mnie na wizytę i ja mówię, no tak, ale wie pan, miał pan operowane wnętrostwo w szóstym, ósmym roku życia i jakby na Pana płodność, mimo naszych szczerych chęci, może być ciężko wpłynąć.

To nie jest Pana wina. A, okej. No dobra, czyli to nie jest tak, że ja jestem z tym sam. Będziemy rozmawiali sobie jakby o azoospermii, o najtrudniejszych sytuacjach andrologicznych, powiedzmy, tak? I to też nie jest nic jakby, co się nie wydarza, tak? Więc jakby warto tych chłopaków… Po pierwsze pokazać im też, ich partnerkom, lekarzom, ginekologom, najróżniejszym specjalnościom, które się tym zajmują itd., że w ogóle na tę męską płodność da się wpłynąć. Nie jestem w stanie po kolorze oczu powiedzieć u kogo i jak bardzo się ją da poprawić. Ale nie odbierajmy tym facetom możliwości wpłynięcia na tę płodność. Realnej możliwości wpłynięcia na płodność.

Zosia Mazurek Dudek [00:41:24]
Piękna klamra na koniec.

Łukasz Kupis [00:41:25]
Amen.

Ania Mazur Gajo [00:41:26]
Tak jest.

Zosia Mazurek Dudek [00:41:27]
Ania nawet nie chce już zadać pytania pogłębiającego. Ma przygotowany następny odcinek. Dziękujemy bardzo za rozmowę.

Łukasz Kupis [00:41:36]
Dzięki.

Zosia Mazurek Dudek [00:41:38]
Niedawno nagrywałyśmy taką rolkę. Co zrobiłabym dzisiaj? Nie, co zrobiłabym dzisiaj, gdybym starała się o dziecko? Ja umówiłabym mojego męża do pana doktora. Gdzie był pan doktor Łukasz Kupis, kiedy ja starałam się o dziecko? W ogóle, dlaczego?

Łukasz Kupis [00:41:55]
Fajnie jest pogadać. Ja mówię, mam wrażenie, że wielu z tych facetów wychodzi, słowo odmieniony to jest przesada, tak? Ale oni wychodzą tacy, a okej. No dobra.

Ania Mazur Gajo [00:42:04]
Z planem pewnym myślę, że to daje też takie pewne…

Łukasz Kupis [00:42:06]
Takie spuszczenie powietrza.

Ania Mazur Gajo [00:42:08]
Słyszę mądrego człowieka, który mi mówi, co robić.

Zosia Mazurek Dudek [00:42:10]
To jest chyba dla mnie klucz: przewodnik, któremu mogę zaufać. Wychodzę i wiem, że nie jestem sam. Ktoś mądrzejszy ode mnie w tym temacie mówi do mnie normalnym językiem, a nie supernaukowym, i tłumaczy mi, co się dzieje.

Łukasz Kupis [00:42:21]
I nie mówi z góry. To nie jest takie:„teraz ja mówię, a pan tylko słucha”.

Ania Mazur Gajo [00:42:29]
Fajnie. Bardzo dziękujemy.

Łukasz Kupis [00:42:31]
Taka jest moja propozycja.

Ania Mazur Gajo [00:42:33]
Dziękujemy za super rozmowę. Naszym gościem był dr Łukasz Kupis i do zobaczenia.

Łukasz Kupis [00:42:39]
Do zobaczenia.

Posłuchaj też inne

Zapisz się na newsletter

Bezpłatna seria, z której dowiesz się, jak naturalnie zwiększyć płodność u siebie i swojej drugiej połówki.

Zapisz się na newsletter